Witam :) Spokojny wieczór, spać nie mogę, więc popiszę. Opowiem dzisiaj m.in. o jedzeniu.
Jestem dziwna, ale gdyby nie polskie sklepy jadłabym bardzo mało. Angielskie jedzenie mnie obrzydza. Przykładowo idę do tesco czy lidla, dział warzywa i owoce... I nic nie czuję. Żadnego zapachu. Gdy wchodzę do polskiego sklepu w Anglii, zapach aż zachęca do zakupu. Nie wiem co to oznacza i chyba wolę nie wiedzieć... Ale obawiam się, że owoce i warzywa są tak sztuczne i zmodyfikowane, że nawet smak nie jest taki sam.
Przykładowo, chciałam raz kupić pietruszkę w lidlu. Szukam, niby wygląd taki sam, ale coś jednak nie tak. Wącham, nic nie czuć ! Żadnego zapachu! Gdzie przecież pietruszka ma dość charakterystyczny, mocny zapach. Nie wiedziałam jak po angielsku jest pietruszka, więc etykietka nic mi nie dała. No cóż...
Jeśli chodzi o pieczywo, wiadomo, że po jakimś czasie się psuje, przez wilgoć w kuchni przez unoszącą się parę itp. Kupiłam chleb, w połowie chyba przestałam go jeść i najlepsze jest to, że trzymałam go chyba 3-4 tygodnie i po pierwsze nie zepsuł się, po drugie był miękki jak na początku zakupu.Aż boję się wiedzieć czym był nafaszerowany, że po prawie miesiącu wyglądał jak nowo kupiony.
Na pewno słyszeliście o słynnych angielskich śniadankach.

Zdjęcie nie moje, ale tak to mniej więcej wygląda. Nie wiem jak Was, ale mnie to obrzydza. Tosty, fasolka, jajko i jakieś hm, parówki, kiełbaski nawet nie wiem co to jest. W realu wygląda jeszcze gorzej i tak ocieka tłuszczem, że nie dziwię się, że większość Anglików jest grubszych (nikogo nie obrażając, takie są realia).
Zdecydowanie bardziej odpowiada mi coś takiego. Takie śniadanie otrzymałam w hotelu w Londynie :)
Jestem dziwna, ale gdyby nie polskie sklepy jadłabym bardzo mało. Angielskie jedzenie mnie obrzydza. Przykładowo idę do tesco czy lidla, dział warzywa i owoce... I nic nie czuję. Żadnego zapachu. Gdy wchodzę do polskiego sklepu w Anglii, zapach aż zachęca do zakupu. Nie wiem co to oznacza i chyba wolę nie wiedzieć... Ale obawiam się, że owoce i warzywa są tak sztuczne i zmodyfikowane, że nawet smak nie jest taki sam.
Przykładowo, chciałam raz kupić pietruszkę w lidlu. Szukam, niby wygląd taki sam, ale coś jednak nie tak. Wącham, nic nie czuć ! Żadnego zapachu! Gdzie przecież pietruszka ma dość charakterystyczny, mocny zapach. Nie wiedziałam jak po angielsku jest pietruszka, więc etykietka nic mi nie dała. No cóż...
Jeśli chodzi o pieczywo, wiadomo, że po jakimś czasie się psuje, przez wilgoć w kuchni przez unoszącą się parę itp. Kupiłam chleb, w połowie chyba przestałam go jeść i najlepsze jest to, że trzymałam go chyba 3-4 tygodnie i po pierwsze nie zepsuł się, po drugie był miękki jak na początku zakupu.Aż boję się wiedzieć czym był nafaszerowany, że po prawie miesiącu wyglądał jak nowo kupiony.
Na pewno słyszeliście o słynnych angielskich śniadankach.
Zdjęcie nie moje, ale tak to mniej więcej wygląda. Nie wiem jak Was, ale mnie to obrzydza. Tosty, fasolka, jajko i jakieś hm, parówki, kiełbaski nawet nie wiem co to jest. W realu wygląda jeszcze gorzej i tak ocieka tłuszczem, że nie dziwię się, że większość Anglików jest grubszych (nikogo nie obrażając, takie są realia).
Starałam się jeść zdrowo, było ciężko, ale starałam się. Mimo wszystko i tak przytyłam. Choć również chodziłam na siłownię
To zdjęcie chyba nie przestanie mnie śmieszyć. Są to takie zestawy w stylu Bsmarta z KFC i 2foryou z Mc Donald's. Zapłaciłyśmy z koleżanką za dwa chyba 6-7 funtów, a dostałyśmy ogromne kanapki po 2 paczuszki frytek i napój, gdzie w Polsce dostaniemy małą kanapkę i frytki. Żyć, nie umierać :)
Kawy i czekolady z NeroCafe. Pyyyychaaa ! W UK ta sieć kawiarenek jest bardzo znana. Cena również mega niska bo ok.3 funtów, a jakie pyszności ! Jeśli będziecie w UK polecam tam zajrzeć :)
Szukałam i chyba nie jest dostępne w Polsce, najlepsze piwo smakowe jakie kiedykolwiek piłam. Również polecam!
Najlepszy i tak zawsze pozostanie tradycyjny grill. To raczej nie bardzo angielskie, ale mogę Was tym zdjęciem pocieszyć, że to lata już tylko 4 miesiące.
Zakończę taką małą uwagą co do cen. Niektórzy zapewne pomyślą, że 3 funty za kawę to przecież bardzo drogo, bo w Polsce to około 15 zł. Nic bardziej mylnego. Jeśli pracuje się i żyje w UK, nie przelicza się pieniędzy na polską walutę. Czyli 1 funt = 1 złoty. Mi samej było to ciężko zrozumieć dopóki nie poleciałam. Żyjąc tam, nie zwraca się na to uwagi. Idąc na zakupy z 30funtami raz kupiłam z koleżanką 4 siatki zakupów, w których były dezodoranty, jakieś kosmetyki, tusze do rzęs, mięsa, szynki itd. W Polsce za 30 zł tyle bym na pewno nie kupiła ;) Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi :)
Kurcze, zawsze staram się w jednym poście ująć kilka tematów, a tak się rozpiszę, że to byłoby katowanie, gdybym napisała o czymś jeszcze :P I niestety pozostanie rozwinięty tylko jeden.
Jutro anatomia z rana, więc kładę się spać :) Dobranoc!






Wielu Polaków skarży się na jedzenie z UK, ale w sumie warto chociaż spróbować czegoś angielskiego będąc tam :)
OdpowiedzUsuńhttp://przygody-mileny.blogspot.com/