Egzaminom zawsze towarzyszy stres. Pierwsza sesja dla początkujących studentów to nie lada wyzwanie. Ale czy to obliguje do tego, by dążyć po trupach do celu?
Była sesja, były też poprawki. Studenci łączą się, pomagają sobie, udostępniają materiały, a czasem nawet uda się zdobyć pytania poprzedniego rocznika albo samego egzaminu, bo może na poprawce będzie to samo. I taka sytuacja miała miejsce miesiąc temu, u mnie na roku. Jedna dziewczyna po egzaminie wstawiła pytania dla poprawiających. Kilka dni później do naszej starosty zadzwonił profesor prowadzący ten właśnie przedmiot informując, że otrzymał anonimowego maila od osoby z roku. We wiadomości było napisane, że osoby poprawiające mają pytania z pierwszego terminu i dobrze by było, gdyby profesor je zmienił. Wszyscy byliśmy zszokowani.
Najgorsze jest to, że ta osoba prawdopodobnie nadal z nami studiuje. Nie wiemy kto to jest.
Rywalizacja jest w tych czasach bardzo popularna. Jeśli chodzi o aspekty zawodowe, spowodowana jest zazwyczaj brakiem miejsc pracy, stanowisk. Każdy walczy o swoje. Z jednej strony to dobrze, bo możemy wzbogadzić się o poczucie własnej wartości. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, by nie przekroczyć bardzo cienkiej linii pomiędzy zdrową rywalizacją a dążeniu do celu po trupach.
Osobiście wierzę w cos takiego jak "karma". To co robisz do Ciebie powraca. I od nas zależy, czy są to dobre uczynki czy złe. Zawsze wrócą. Za kilka miesięcy lub nawet za kilka lat. Ale wrócą.
Nikomu nie życzę nigdy źle. Każdy pracuje na swój własny rachunek. Jednakże nie potrafię wyjaśnić i nigdy nie zrozumiem tego, jak można kogoś wkopać? Nie lepiej prosto w oczy powiedzieć, że coś nie pasuje? Takie zachowanie może mieć poważne i przykre konsekwencje dla kogoś, czasami niszczące wiele planów. Nie mogę dać na przykład mojej historii ze studiów, bo na szczęście profesor jest bardzo w porządku i wszystko skończyło się dobrze dla poprawiających. Ale jeśli ta osoba tak kombinuje, węszy w wieku 20 lat, to co będzie za jakiś czas, gdy znajdzie się w pracy, założy rodzinę?
W młodzieńczym wieku kształtuje się większa część naszej osobowości. Przyzwyczajenia i zachowania, które miały miejsce w tym wieku, często są wykorzystywane w wielu innych sytuacjach i okazuje się, że nie potrafimy już inaczej sobie poradzić.
Nie łatwo jest to podsumować. Takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. Każdy działa i pracuje w jakiejś grupie myśląc, że można sobie nawzajem zaufać. Niestety nie zawsze tak jest. Obyśmy jak najmniej takich ludzi spotykali...
Rywalizacja jest w tych czasach bardzo popularna. Jeśli chodzi o aspekty zawodowe, spowodowana jest zazwyczaj brakiem miejsc pracy, stanowisk. Każdy walczy o swoje. Z jednej strony to dobrze, bo możemy wzbogadzić się o poczucie własnej wartości. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, by nie przekroczyć bardzo cienkiej linii pomiędzy zdrową rywalizacją a dążeniu do celu po trupach.
Osobiście wierzę w cos takiego jak "karma". To co robisz do Ciebie powraca. I od nas zależy, czy są to dobre uczynki czy złe. Zawsze wrócą. Za kilka miesięcy lub nawet za kilka lat. Ale wrócą.
Nikomu nie życzę nigdy źle. Każdy pracuje na swój własny rachunek. Jednakże nie potrafię wyjaśnić i nigdy nie zrozumiem tego, jak można kogoś wkopać? Nie lepiej prosto w oczy powiedzieć, że coś nie pasuje? Takie zachowanie może mieć poważne i przykre konsekwencje dla kogoś, czasami niszczące wiele planów. Nie mogę dać na przykład mojej historii ze studiów, bo na szczęście profesor jest bardzo w porządku i wszystko skończyło się dobrze dla poprawiających. Ale jeśli ta osoba tak kombinuje, węszy w wieku 20 lat, to co będzie za jakiś czas, gdy znajdzie się w pracy, założy rodzinę?
W młodzieńczym wieku kształtuje się większa część naszej osobowości. Przyzwyczajenia i zachowania, które miały miejsce w tym wieku, często są wykorzystywane w wielu innych sytuacjach i okazuje się, że nie potrafimy już inaczej sobie poradzić.
Nie łatwo jest to podsumować. Takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. Każdy działa i pracuje w jakiejś grupie myśląc, że można sobie nawzajem zaufać. Niestety nie zawsze tak jest. Obyśmy jak najmniej takich ludzi spotykali...
Słyszałam, że na niektórych wydziałach na UW studenci piszą zielonymi długopisami, żeby nie dało się skserować notatek ;) Dla mnie to chore, dlaczego miałabym się nie podzielić z kimś, jeśli mam jakieś materiały? Ale na studiach to zupełnie normalne. Prawdopodobnie była to osoba, która uczy się jakoś super i przestraszyła się, że ktoś też dostanie piątkę XD Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale ludzie już tacy są. Chyba nie da się tego zmienić.
OdpowiedzUsuńU mnie na uczelni na przykład. Piszemy sobie egzamin - generalnie nic nadzwyczajnego, testowy, przedmiot w miarę przyjemny, mieliśmy wcześniej listę stu pytań z poprzednich lat, wszyscy podeszli do sprawy na lajcie i bez spiny - w dodatku zerówka bez konsekwencji, więc nawet jak komuś nie pójdzie to nic się nie stanie. Aż nagle jeden z pilnujących nas doktorów zabiera kartkę lasce, tłumacząc całe zajście tym, że widział jak ściągała. Po egzaminie poszła mu oznajmić, że telefon miała przez cały czas w torebce, że to nie fair, że wszyscy mieli na ten egzamin pytania i każdy na sali ściągał - a przynajmniej duża większość. Ręce nam opadły XD Potem laseczka zwierzała się innemu typowi, że tak naprawdę to ściągała, ale jak jej się nie udało, to niech wszyscy idą na termin. Taka rzeczywistość studencka :D
:OOOO Nie mogę uwierzyć w to co napisałaś... Masakra, nie mam słów. Jak można być takim człowiekiem? Za swoje błędy się płaci, a nie wkopuje cały rok! Mega współczuję... Życzę i Tobie i sobie żebyśmy już więcej nie miały takiej sytuacji i do czynienia z takimi ludźmi..
UsuńPozdrawiam Cie serdecznie, dziękuję za komentarz :)