Hej :) Udało mi się zdać wszystkie egzaminy, wczoraj ostatnia poprawka - ustna (o czym też Wam opowiem, bo mega przykra sytuacja...). Mogę w końcu przybliżyć i napisać kolejny post o moim krótkim doświadczeniu przebywania w UK :)
Zacznę może od tego jak poradziłam sobie z językiem. Angielskiego uczyłam się od małego. Myślę sobie, kurcze, poradzę sobie. Maturka napisana dobrze, ustny 90%, więc jaki mogę mieć problem? Nic bardziej mylnego :) Tak jak wspomniałam w przedostatnim poście, rozpoczynając pracę musiałam iść do agencji. Poszłam oczywiście z koleżanką, gdybym może czegoś nie zrozumiała, ale szłam z pewnością, że sama sobie poradzę. Na miejscu mówię, że chciałabym się zapisać do agencji itp. i tam bang! Pani sekretarka mi odpowiada, a ja wielkie oczy i o co jej chodziło. Proszący wzrok na koleżankę o pomoc i wyszło na to, że ona przeprowadziła większość rozmowy za mnie.
Dlaczego? Może to walijski akcent? Nie wiem. Ale mówiła strasznie niewyraźnie. Anglicy bardzo łączą słowa i ucinają końcówki. Mówią też bardzo szybko i mają specyficzny akcent. Oczywiście nie wszyscy. Było kilku ludzi w fabryce, których rozumiałam bez najmniejszego problemu. Mówili bardzo wyraźnie i wolno, podczas gdy reszta mówiła bardzo szybko, niewyraźnie.
Pierwszego dnia w fabryce na linii pracowałam z Polką, więc nie było problemu. Jednakże drugiego dnia stalam z młodym anglikiem. Chyba był w moim wieku. Był mega sympatyczny, rozgadany. Niestety nie rozumiałam nic z tego co mówi. Cały czas musiałam powtarzać: Sorry, I don't understand you albo Could you speak slower? W końcu po kilku godzinach chyba miał dość i po prostu przestał ze mną rozmawiać hahaha. Ale nadal był bardzo miły :) Po 3 miesiącach znów przyszło nam pracować razem. Obawiałam się tego bardzo. Jakież było wielkie zdziwienie, gdy prawie wszystko rozumiałam i mogłam z nim normalnie porozmawiać. Wiadomo, że czasami czegoś nie zrozumiałam, ale przez praktycznie całą pracę rozmawialiśmy bez większego problemu. :)
Szczerze mówiąc nie sądziłam, że będzie to takie trudne, gdyż byłam pewna, że znam angielski. Powiem Wam, że Anglicy mówią baaardzo prostym angielskim. Najczęściej używają 3 podstawowych czasów: przeszły, teraźniejszy i przyszły. A nauka tych 13 pozostałych nie jest tak potrzebna, a najlepsze jest to, że samym anglikom sprawia to trudności. Raz spytałam jednej angielki o jakieś takie właśnie zasady, kiedy powiedzieć to, a kiedy to, teraz nie pamiętam co to było. Ona mi odpowiada, że nie wie. :D Spytała dwóch Anglików, którzy przechodzili właśnie obok naszej linii i również nie wiedzieli... Nie było to trudne pytanie, bo gdybym zadała je jakiejkolwiek nauczycielce angielskiego w Polsce, odpowiedziałaby bez problemu :D
Podsumowując, nigdzie nie nauczycie się tak angielskiego jak właśnie w praktyce. Można jechać do Anglii z absolutnym brakiem znajomości angielskiego, a już po 2 miesiącach dajesz sobie świetnie radę w każdej sytuacji. Według mnie żadna szkoła nie nauczy tak angielskiego jak właśnie będąc tam i rozmawiając z Anglikami.
A jeśli macie taką okazję, żeby rozmawiać na skype z obcokrajowcami, bardzo polecam. Wystarczy znać podstawowe słowa, 3 czasy i można śmigać :)
Jeśli macie jakieś pytania dotyczące pracy w Anglii, których nie zawarłam wyżej, pytajcie w komentarzach, postaram się odpowiedzieć. W następnym poście opowiem troszkę o jedzeniu, sklepach, cenach itp. Zapraszam! :)
Zacznę może od tego jak poradziłam sobie z językiem. Angielskiego uczyłam się od małego. Myślę sobie, kurcze, poradzę sobie. Maturka napisana dobrze, ustny 90%, więc jaki mogę mieć problem? Nic bardziej mylnego :) Tak jak wspomniałam w przedostatnim poście, rozpoczynając pracę musiałam iść do agencji. Poszłam oczywiście z koleżanką, gdybym może czegoś nie zrozumiała, ale szłam z pewnością, że sama sobie poradzę. Na miejscu mówię, że chciałabym się zapisać do agencji itp. i tam bang! Pani sekretarka mi odpowiada, a ja wielkie oczy i o co jej chodziło. Proszący wzrok na koleżankę o pomoc i wyszło na to, że ona przeprowadziła większość rozmowy za mnie.
Dlaczego? Może to walijski akcent? Nie wiem. Ale mówiła strasznie niewyraźnie. Anglicy bardzo łączą słowa i ucinają końcówki. Mówią też bardzo szybko i mają specyficzny akcent. Oczywiście nie wszyscy. Było kilku ludzi w fabryce, których rozumiałam bez najmniejszego problemu. Mówili bardzo wyraźnie i wolno, podczas gdy reszta mówiła bardzo szybko, niewyraźnie.
Pierwszego dnia w fabryce na linii pracowałam z Polką, więc nie było problemu. Jednakże drugiego dnia stalam z młodym anglikiem. Chyba był w moim wieku. Był mega sympatyczny, rozgadany. Niestety nie rozumiałam nic z tego co mówi. Cały czas musiałam powtarzać: Sorry, I don't understand you albo Could you speak slower? W końcu po kilku godzinach chyba miał dość i po prostu przestał ze mną rozmawiać hahaha. Ale nadal był bardzo miły :) Po 3 miesiącach znów przyszło nam pracować razem. Obawiałam się tego bardzo. Jakież było wielkie zdziwienie, gdy prawie wszystko rozumiałam i mogłam z nim normalnie porozmawiać. Wiadomo, że czasami czegoś nie zrozumiałam, ale przez praktycznie całą pracę rozmawialiśmy bez większego problemu. :)
Szczerze mówiąc nie sądziłam, że będzie to takie trudne, gdyż byłam pewna, że znam angielski. Powiem Wam, że Anglicy mówią baaardzo prostym angielskim. Najczęściej używają 3 podstawowych czasów: przeszły, teraźniejszy i przyszły. A nauka tych 13 pozostałych nie jest tak potrzebna, a najlepsze jest to, że samym anglikom sprawia to trudności. Raz spytałam jednej angielki o jakieś takie właśnie zasady, kiedy powiedzieć to, a kiedy to, teraz nie pamiętam co to było. Ona mi odpowiada, że nie wie. :D Spytała dwóch Anglików, którzy przechodzili właśnie obok naszej linii i również nie wiedzieli... Nie było to trudne pytanie, bo gdybym zadała je jakiejkolwiek nauczycielce angielskiego w Polsce, odpowiedziałaby bez problemu :D
Podsumowując, nigdzie nie nauczycie się tak angielskiego jak właśnie w praktyce. Można jechać do Anglii z absolutnym brakiem znajomości angielskiego, a już po 2 miesiącach dajesz sobie świetnie radę w każdej sytuacji. Według mnie żadna szkoła nie nauczy tak angielskiego jak właśnie będąc tam i rozmawiając z Anglikami.
A jeśli macie taką okazję, żeby rozmawiać na skype z obcokrajowcami, bardzo polecam. Wystarczy znać podstawowe słowa, 3 czasy i można śmigać :)
Jeśli macie jakieś pytania dotyczące pracy w Anglii, których nie zawarłam wyżej, pytajcie w komentarzach, postaram się odpowiedzieć. W następnym poście opowiem troszkę o jedzeniu, sklepach, cenach itp. Zapraszam! :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń