Jesteś w pracy. Przychodzi ktoś nowy. Nie znasz go lub znasz z widzenia. Masz jakąś opinię o tej osobie. Właściwie nie wiadomo jakie cechy zadecydowały, że określiłeś ją w taki sposób.
"Jesteś źle ubrany, masz śmiesznie ułożone włosy, dziwny sposób mówienia lub w ogóle nic nie mówisz. Wkurza mnie to. Nie podoba mi się to. Nie dam Ci szans na pokazanie swojej osobowości. Nie chcę Cię poznać. Po pierwszym wrażeniu stwierdzam, że jesteś człowiekiem, który nic nie zmieni w moim życiu, który nic sobą nie reprezentuję i z którym nie chcę rozmawiać. Jesteś nudny. Daj mi spokój. Najlepiej odejdź. Niech łączą nas tylko sprawy zawodowe."
Nikomu tego nie powiemy prosto w twarz. Ale czy nigdy takie słowa nie przeszły przez myśl?
Przyznaję szczerze, że nie raz tak pomyślałam. Nie raz kogoś pochopnie oceniłam. Bez zastanowienia. W końcu "jak Cię widzą, tak Cię piszą" nie?
Również byłam oceniana. Pochopnie. Myślałam, że tak po prostu działa świat. Każdy siebie ocenia. Pierwsze wrażenie przecież jest najważniejsze.
Nic bardziej mylnego. Po własnych doświadczeniach przekonałam się, że to nieprawda.
Jest bardzo nieliczna grupa ludzi, która wkraczając w nowe kręgi jest otwarta i rozgadana. Większość zazwyczaj mało mówi i ciężko jest się dostosować do nowego otoczenia.
I to okropne, a zarazem piękne uczucie, kiedy przekonujesz się, że ktoś kogo nie lubiłeś, jest mega fajny. Że łączy was tak wiele, że mogłbyś rozmawiać z tą osobą bez końca, że bardzo dobrze Cię rozumie, jak praktycznie nikt inny. I pomyśleć, że kilka dni, tygodni temu nie dawałeś tej osobie żadnej szansy. A wystarczyła wymiana kilku zdań.
Cholernie głupie... Dlaczego przez zewnetrzne aspekty, przez wygląd i pierwsze wrażenie tak łatwo przychodzi ludziom ocenianie kogoś i przede wszystkim skreślanie? Nawet nie dajemy szansy, żeby się otworzył, pokazał swój charakter. Jakim prawem?
Pomyśl, ilu ludzi skreśliłeś. Ilu ludzi jeszcze nie znasz. Może również skreśliłeś mnie? Może ktoś skreślił Ciebie?
Warto spróbować od zmiany samego siebie. Jeśli nie chcesz być oceniany, również nie oceniaj. Jeśli Ty w siebie nie wierzysz, to nikt w Ciebie nie uwierzy.
"Jesteś źle ubrany, masz śmiesznie ułożone włosy, dziwny sposób mówienia lub w ogóle nic nie mówisz. Wkurza mnie to. Nie podoba mi się to. Nie dam Ci szans na pokazanie swojej osobowości. Nie chcę Cię poznać. Po pierwszym wrażeniu stwierdzam, że jesteś człowiekiem, który nic nie zmieni w moim życiu, który nic sobą nie reprezentuję i z którym nie chcę rozmawiać. Jesteś nudny. Daj mi spokój. Najlepiej odejdź. Niech łączą nas tylko sprawy zawodowe."
Nikomu tego nie powiemy prosto w twarz. Ale czy nigdy takie słowa nie przeszły przez myśl?
Przyznaję szczerze, że nie raz tak pomyślałam. Nie raz kogoś pochopnie oceniłam. Bez zastanowienia. W końcu "jak Cię widzą, tak Cię piszą" nie?
Również byłam oceniana. Pochopnie. Myślałam, że tak po prostu działa świat. Każdy siebie ocenia. Pierwsze wrażenie przecież jest najważniejsze.
Nic bardziej mylnego. Po własnych doświadczeniach przekonałam się, że to nieprawda.
Jest bardzo nieliczna grupa ludzi, która wkraczając w nowe kręgi jest otwarta i rozgadana. Większość zazwyczaj mało mówi i ciężko jest się dostosować do nowego otoczenia.
I to okropne, a zarazem piękne uczucie, kiedy przekonujesz się, że ktoś kogo nie lubiłeś, jest mega fajny. Że łączy was tak wiele, że mogłbyś rozmawiać z tą osobą bez końca, że bardzo dobrze Cię rozumie, jak praktycznie nikt inny. I pomyśleć, że kilka dni, tygodni temu nie dawałeś tej osobie żadnej szansy. A wystarczyła wymiana kilku zdań.
Cholernie głupie... Dlaczego przez zewnetrzne aspekty, przez wygląd i pierwsze wrażenie tak łatwo przychodzi ludziom ocenianie kogoś i przede wszystkim skreślanie? Nawet nie dajemy szansy, żeby się otworzył, pokazał swój charakter. Jakim prawem?
Pomyśl, ilu ludzi skreśliłeś. Ilu ludzi jeszcze nie znasz. Może również skreśliłeś mnie? Może ktoś skreślił Ciebie?
Warto spróbować od zmiany samego siebie. Jeśli nie chcesz być oceniany, również nie oceniaj. Jeśli Ty w siebie nie wierzysz, to nikt w Ciebie nie uwierzy.

Wspaniały post, przed wszystkim napisany w kuszącym stylu, którego po każdym 'zjedzonym' wersie na nowo jesteśmy spragnieni. A przynajmniej ja. Uwielbiam 'Małego Księcia', zresztą kto go nie wielbi. Lista osób jaka jest w naszej głowie jest okrutnie pobazgrolona, jak np. mój zeszyt od czegokolwiek. Szkalujemy innych przez wzgląd na wszystko, wygląd, zachowanie w pierwszej chwili poznania, a także opinię, którą usłyszeliśmy o tej osobie. Naturalne i straszne. Dobrze byłoby to zmienić. Wystarczy spróbować poznać i dać poznać siebie.
OdpowiedzUsuńNiestety taka nasza mentalność ludzka, że oceniamy kogoś nie znając go. Może tym postem uda mi się choć kilku osobom przypomnieć jakie to błędne. Bardzo dziękuję za komentarz. Cieszę się, że dobrze się czyta, to co chcę przekazać. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJest to tak prawdziwe, że aż brakuje mi słów. Niestety ludzie to istoty w których naturze leży najpierw robienie potem myślenie.
OdpowiedzUsuńRebeliantka